Kosmici żyją w komputerowym raju

Kosmici żyją w komputerowym raju

Jeszcze przed opublikowaniem słynnego wzoru Drake, który pozwala obliczyć liczbę inteligentnych cywilizacji we wszechświecie wiedziano, że jest ich bardzo dużo. W roku 1950, podczas nieformalnego śniadania fizyk Enrico Fermi zadał swoje słynne pytanie: „Gdzie oni wszyscy są?”. Odnosiło się ono do kosmitów, którzy jeszcze ani razu nie odwiedzili Ziemi mimo, ze zgodnie z obliczeniami powinni to już zrobić wiele razy. Fakt ten nazywany jest paradoksem Fermiego.

Paradoks ten w dalszym ciągu pozostaje bez nie rozwiązania mimo upływu wielu lat, lotów w kosmos czy działalności organizacji SETI. Tym bardziej cieszą nas nowe teorie, które usiłują znaleźć wytłumaczenie paradoksu. Jedna z nich opiera się na założeniu, że czas życia cywilizacji jest stosunkowo krótki i wszystkie te, z którym potencjalnie moglibyśmy się skontaktować już dawno wymarły.  Kolejna, bardziej fantastyczna, powstała w wyniku obserwacji naszej własnej cywilizacji, a w szczególności rozwoju technik wirtualnej rzeczywistości i gier komputerowych. Zdaniem orędowników tej teorii, ścieżka rozwoju naszej cywilizacji jest dokładnie tą samą, jaką poruszały się wszystkie inne.  Kosmici istnieją, to fakt niezaprzeczalny, ale nie komunikują się z resztą wszechświata ani nawet nie próbują tego robić, ponieważ mózgi kosmitów znajdują się wewnątrz pięknej wirtualnej rzeczywistości generowanej przez komputery.
Co więcej mogą tam przebywać od milionów lat, gdyż nie ma absolutnie żadnej przyczyny, aby te rajskie życie przerywać.

Nawiasem mówiąc, rosyjski miliarder Jurij Milner, który przelał sto milionów dolarów dla SETI, w celu wspierania  wysiłków SETI w poszukiwaniu obcych cywilizacji, wyrzucił pieniądze w błoto. Program SETI ma bowiem absolutnie ZEROWE szanse na powodzenie. Gdy tylko cywilizacja osiąga pewien poziom rozwoju, natychmiast w całości przenosi się do rzeczywistości wirtualnej i wymiera. Nie ma cywilizacji typu I, II i III, nie ma cywilizacji międzygwiezdnych czy międzygalaktycznych.  Nie ma zupełnie sensu uganiać się za szczęściem, które trwa tylko chwilę. Ucieczka do świata wygenerowanego przez komputer jest najbardziej inteligentną decyzją jaką istota może podjąć. Można być tam dowolnie szczęśliwym a nawet nieśmiertelnym tak, jak chce tego inny rosyjski miliarder Dmitry Itskov, który ma pomysł, żeby połączyć swój mózg z czymś w rodzaju gry komputerowej przed rokiem 2045.

Proces upadku już się zaczął tu na Ziemi. Rasa ludzka niedawno zdała sobie sprawę, że jest w stanie zbudować swoje własne „szczęście w pudełku” i zaczęła rozwijać niezbędne technologie. Rok po roku wydawane są dosłownie miliardy dolarów na rozwój gier komputerowych i coraz bardziej przekonujących wirtualnych światów. Cały ten proces się nie zatrzyma dopóki nie będzie można odróżnić świata wirtualnego od prawdziwego. A kiedy to już się stanie nikt nie będzie się już zastanawiał nawet przez chwilę czy się przenieść do innego świata do czy pozostać w tej rzeczywistości.

W dobrze zaprojektowanej i odtwarzanej wirtualnej rzeczywistości nie tylko możemy być kim chcemy, ale nawet nie będziemy wiedzieć, że w niej żyjemy i że istnieje jakaś inna, „prawdziwa” rzeczywistość.

Póki co nasza obecna rzeczywistość jest pełna cierpienia i okrucieństwa więc nie wydaje mi się, żeby była już wirtualna, ale zgodnie z logiką tej „teorii” prawdziwy raj najprawdopodobniej wkrótce nadejdzie (czy coś wam to przypomina?).

https://omni.media/all-advanced-aliens-are-in-happiness-boxes

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *