Czy auta bez kierowców to nieuchronna przyszłość?

Gdybyśmy tylko mogli wyeliminować czynnik ludzki w ruchu drogowym, nasze samochody o wiele efektywniej dowoziłyby nas do celu a nasze miasta byłyby nareszcie bezpieczne, nieprawdaż? Otóż nie. Tak długo jak długo w systemie transportowym biorą udział ludzie nie możemy ignorować czynnika ludzkiego. Obecnie istnieje tendencja do przeceniania korzyści płynących z samochodów bez kierowcy a przy okazji wyolbrzymia się negatywny wpływ ludzi na ruch drogowy.
Znamy statystyki mówiące, że 70% wypadków jest powodowanych przez błąd ludzki i że to człowiek wprowadza niepotrzebny chaos w ruch drogowy, który teoretycznie powinien być prosty i płynny.
O dziwo technologia działa przy dużych prędkościach takich jakie auta osiągają na autostradach. Wtedy komunikacja na poziomie ludzkim jest zbyt wolna, dlatego polegamy już na efektywniejszej komunikacji między samymi pojazdami czy znakami zmieniającymi się dynamicznie. Wyeliminowanie ludzkich błędów w takich warunkach może rzeczywiście się udać.
Sytuacja się zmienia przy niewielkich prędkościach, kiedy do głosu dochodzi bezpośrednia komunikacja międzyludzka np: machnięcie ręką wyrażające przyzwolenie na przejazd, sygnał dźwiękowy ostrzegający przed niebezpieczeństwem itp. Pojawiają się też trudności technologiczne związane z rozpoznawaniem pewnych sytuacji. Na przykład w jaki sposób zautomatyzowany system kierowania może odróżnić pieszego stojącego przed zebrą i rozmawiającego przez telefon od pieszego, który chce przejść przez ulicę albo sygnały dawane ręką przez rowerzystę. Ze względu na takie „przyziemne” trudności, mimo pewnych postępów, nie możemy jeszcze mówić o w pełni automatycznym systemie kierowania pojazdem w mieście.
Podstawowy problem z utopijnymi wizjami miast, w których jeżdżą samochody bez kierowcy, na skrzyżowaniach nie ma świateł a zamiast parkingów są parki, polega na tym, że mogłyby one funkcjonować tylko w przypadku, gdy 100% ruchu odbywałoby się bez kierowców. Inaczej mówiąc całe miasto miałoby jednolity i jedyny system transportowy. Nie mogłoby w nim być rowerzystów a nawet pieszych, którzy wchodzili by w drogę zautomatyzowanym pojazdom.
Stąd już bardzo blisko do pomysłu aut wypożyczanych na krótki czas przejazdu w określone miejsce albo tanich taksówek bez kierowców. Tu jednak napotykamy na problem natury praktycznej. System wypożyczalni aut pewnie dobrze spełniałby swoje zadanie w miastach zwartych i gęsto zaludnionych. Jednak sytuacja jest już gorsza na przedmieściach dużych miast, gdzie gęstość zaludnienia jest niska a zatem gęstość punktów wypożyczania aut też była niska. Odległości między takimi punktami prawdopodobnie zniechęcałyby do korzystania z nich.
Ludzka natura może być również przyczyną nadzwyczajnego rozwoju zautomatyzowanych samochodów kosztem innych środków lokomocji. Tak przecież stało się już ze zwykłymi samochodami, które ze względu na wygodę użytkowania, wypierają autobusy i pociągi. Może się okazać, że auta automatyczne okażą się tak wygodne, że zniwelowany zostanie całkowicie efekt zmniejszenia korków i problemów z parkowaniem.
Możemy doprowadzić do sztucznego zwiększenia natężenia ruchu. Biorąc bowiem pod uwagę, że samochody będą mogły poruszać się nie tylko bez kierowcy ale też bez pasażerów, być może pewnego dnia zamiast szukać miejsca do parkowania, pozwolimy naszemu samochodowi jeździć w kółko miejsca, gdzie akurat przyjdzie nam ochotę wypić małą czarną.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz