Stracić głowę w multiświecie

Jeśli wszechświat w rzeczywistości jest zbiorem wielu światów, to i tak nie możemy liczyć na to, by jakikolwiek sygnał dotarł do nas z innego wszechświata w ciągu 13.7 mld lat tzn. od momentu, od którego zaczęliśmy liczyć czas. Inne światy znajdują się zatem poza naszym horyzontem i są z zasady nieobserwowalne. Czyżby? A co ze splątaniem kwantowym, które przynajmniej w teorii pozwala na natychmiastowe przekazywanie informacji. No cóż, najpierw musiałoby dojść do splątania, gdzieś w odległej przeszłości, gdy wszystkie światy były jeszcze jednym superwszechświatem.

W jaki sposób kosmologowie chcą znaleźć dowody na istnienie innych światów, skoro są one, póki co, nieobserwowalne?
To że czegoś nie można obserwować nie oznacza końca nauki. Weźmy dla przykładu kwarki, z których składają się protony i neutrony. Kwarki posiadają ładunek, zapach, spin, a mimo to nie można ich obserwować samodzielnie. Zawsze muszą znajdować się w skupisku, połączone oddziaływaniem silnym.

W przypadku multiświata sytuacja nie jest jednak tak prosta: przecież jeszcze żaden sygnał nie dotarł (i pewnie nigdy nie dotrze) z innego świata do jakiegokolwiek ziemskiego teleskopu.
Zgodnie z zasadami nauki, teoria może być uznana za prawdziwą, jeśli przewiduje zjawiska, które mogą być stwierdzone eksperymentalnie. Co prawda teoria wieloświata może być przydatna w wyjaśnianiu niektórych zjawisk, ale czy można ją przetestować? Odpowiedź brzmi… tak, chociaż wymagać to będzie korzystania z dość skomplikowanych i kontrowersyjnych pomysłów.

Jeśli kolejny wszechświat powstaje z poprzedniego w jakimś fizycznym procesie, to być może pozostawia on ślady – coś w rodzaju odcisków palców. Takich „odcisków” szukają teleskopy BICEP1, 2 i 3. Możemy się domyślić, że śladów innych światów szukamy (jakże by inaczej) w promieniowaniu tła. Zresztą BICEP to nic innego jak skrót od Background Imaging of Cosmic Extragalactic Polarization. Te super radioteleskopy badają polaryzację promieniowania tła, w niej bowiem mogą być widoczne wszelkie asymetrie naszego Wszechświata.

Kosmologowie wiedzą, że w początkowym stadium powstawania Wszechświata nastąpiła niezwykle szybka ekspansja. Proces był tak szybki, że oprócz naszego wszechświata mogło powstać bardzo dużo innych światów.
Oczywiście to tylko przypuszczenie a nie żaden dowód. Ciągle potrzebujemy nowej fizyki, która nie załamie się przy Wielkim Wybuchu. Potrzebna jest kwantowa teoria grawitacji.

Obecnie pozycję teorii wieloświata dobrze opisuje następująca opowieść: Pewna fabryka produkuje ołówki. Dwaj przyjaciele spierają się o kolor ołówków. Jeden twierdzi, że fabryka produkuje 99% czerwonych ołówków a 1% niebieskich. Drugi z przyjaciół sądzi że jest dokładnie odwrotnie i tylko 1% ołówków jest czerwonych a pozostałe 99% są niebieskie. W końcu ktoś daruje im 1 ołówek z tej fabryki, okazuje się że jest czerwony. Kto z dwóch przyjaciół miał rację? No cóż, ten jeden ołówek nic nie znaczy. Nie można określić która teoria jest prawdziwa. Wiadomo tylko, ze statystycznie większe są szanse na 99% czerwonych ołówków.

Teoria wieloświatów (z definicji) określa pewne własności statystyczne powstałych światów. Możemy się więc zapytać, czy nasz wszechświat pasuje do jednego z nich. To oczywiście zależy od samej teorii. Można więc zakładając, że wieloświat rzeczywiście istnieje, testować jego teorie.

Im dziwniejszy (w kontekscie danej teorii) jest nasz wszechświat, tym większe prawdopodobieństwo, że inna teoria byłaby właściwsza. Jeśli okaże się, że nasz wszechświat jest zbyt dziwny i nie pasuje do żadnej z teorii, to poddać należy w wątpliwość istnienie wieloświata w ogólności.

Jesteśmy dość dziwnym wszechświatem, bo występuje tu życie. W dodatku istnieją obserwatorzy tego świata.
Założyliśmy, że najbardziej prawdopodobnym sposobem powstania obserwatorów jest ewolucja biologiczna. Taki wszechświat jest prawdopodobnie bardzo rzadki w wieloświecie. Ale co, jeśli jakiś inny wszechświat mógłby jakimś trafem mógłby mieć swoich obserwatorów?

Mechanika kwantowa, ​​te sama, która prognozuje fluktuacje w mikrofalowym promieniowaniu tła, widziane przez BICEP2, przewiduje również, że istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo wystąpienia w pełni uformowanego mózgu spontanicznie powstałego z „pustej” przestrzeni. Jeśli dać wystarczająco dużo czasu i przestrzeni, to to znikomo nieprawdopodobne zdarzenie w końcu wystąpi. Twór ten znany jako Mózg Boltzmanna, mógłby znacznie częściej występować w wieloświecie niż obserwatorzy biologiczni.

W tym przypadku fakt, że nie jesteśmy tego rodzaju obserwatorem oznacza że zobaczyliśmy „czerwony ołówek” spodziewając się niebieskiego. To dowód, że jesteśmy bardzo dziwni a więc dowód przeciwko teorii wieloświata.
Koniec teorii wieloświata nie oznaczałby końca nauki, ale raczej początek największej naukowej przygody ludzkości.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz