Czy jesteśmy sami we wszechświecie?

Niestety żadna z dotychczas udzielonych odpowiedzi na postawione w tytule pytanie nie jest satysfakcjonująca. Wiemy tylko, że samotność w tym rozległym wszechświecie byłaby dość przygnębiająca. Z drugiej strony, jeśli nie jesteśmy sami i istnieje ktoś lub coś bardziej potężnego, to jest to przerażające.

Kevin Knuth, naukowiec z NASA, a obecnie profesor fizyki, wyznał kiedyś w swoim artykule, że w trakcie Konferencji Kontaktowej NASA w 2002 roku, która skupiła się na poważnych spekulacjach na temat istot pozaziemskich, pewien jej uczestnik powiedział głośno złowieszczym tonem: „Nie macie absolutnie pojęcia, co tam jest!” Zapadła wtedy niemal namacalna cisza, gdy do wszystkich dotarła cała prawda tego stwierdzenia. Ludzie boją się istot pozaziemskich. Być może nigdy nie dojdzie do ich odwiedzin, bo na szczęście odległość między gwiazdami jest zbyt duża a przynajmniej zbyt duża dla nas – nowicjuszy, którzy dopiero uczymy się podróżować w kosmosie.

Interesujemy się UFO. Oczywiście ekscytujemy się gdy uświadamiamy sobie, że mogą istnieć kosmici i inne żywe światy. Może bardziej ekscytujące jest to, że podróż międzygwiezdna jest technologicznie osiągalna. Nie możemy z definicji odrzucać wszelkich doniesień o dziwnych zdarzeniach i obserwacjach. Raczej musimy zmierzyć się z tym, że niektóre dziwne obiekty latające, które przewyższają najlepsze samoloty i nie poddają się próbom wyjaśnienia, mogą rzeczywiście być gośćmi z daleka. Istnieje mnóstwo dowodów na poparcie tezy o UFO.

Paradoks Fermiego

Fizyk jądrowy Enrico Fermi słynął z zadawania prowokujących pytań. W 1950 roku, w Los Alamos National Laboratory w trakcie rozmowy o UFO podczas obiadu, Fermi zapytał: „Gdzie są wszyscy?” Oceniał, że w galaktyce jest około 300 miliardów gwiazd, wiele z nich jest miliardy lat starsze od Słońca, a większość z nich może mieć nadające się do zamieszkania planety. Nawet jeśli inteligentne życie rozwinęło się na bardzo niewielkim odsetku tych planet, to w galaktyce powinno być wiele inteligentnych cywilizacji. W zależności od założeń można oczekiwać od kilkudziesięciu do kilkudziesięciu tysięcy cywilizacji.
Niedawno nauczyliśmy się latać w kosmos używając rakiet. Szacuje się, że cywilizacji takiej jak nasza, skolonizowanie całej Galaktyki zajęłoby od 1 do 10 milionów lat. To oznacza, że z zdarzyło się już kilka razy a zatem powinniśmy oczekiwać wizyty kosmitów.
To że do tej pory nie obserwujemy odwiedzin kosmitów mimo, że właściwie powinno się to zdarzać stosunkowo często nazywamy paradoksem Fermiego. A może jednak oni nas odwiedzają a tylko my nie chcemy tego przyjąć do wiadomości?
Carl Sagan, astronom i astrofizyk, doskonale streścił tę sytuację w zdaniu „nadzwyczajne zjawiska wymagają nadzwyczajnych dowodów”. Problem polega na tym, że nie ma niezbitego, pojedynczego dowodu wizyt kosmitów. Zawsze bowiem dziwne zjawiska mają więcej niż jedno wyjaśnienie. Świat nauki czy media w każdym przypadku winą za pojawienie się dziwnych obserwacji obarczają zjawiska atmosferyczne czy działalność człowieka.
Sytuację komplikuje fakt, że wiele rządów państw ukrywa informacje o wydarzeniach, które mogłyby uchodzić za spotkania z kosmitami.

Co na to nauka?

Metoda naukowa wymaga sprawdzania hipotez, aby można było uznać płynące wnioski. Spotkania z UFO nie są kontrolowane ani powtarzalne, co sprawia, że ​​ich badania są niezwykle trudne. Prawdziwy problem polega jednak na tym, że wśród naukowców UFO jest właściwie tematem tabu. Nie chcą się nim zajmować i nie chcą się wypowiadać, by nie zostać uznanymi za szarlatanów lub w najlepszym wypadku za dziwaków.
Sceptycyzm wobec UFO stał się czymś w rodzaju religii, wykluczającej możliwość istnienia istot pozaziemskich bez dowodów naukowych i wzmacniając popularne przekonanie, że istnieje coś w rodzaju spisku ufologów. Naukowiec musi wziąć pod uwagę wszystkie możliwe hipotezy, które wyjaśniają wszystkie obserwacje, a ponieważ niewiele wiadomo, hipotezy pozaziemskim pochodzeniu UFO nie mogą jeszcze zostać wykluczone.
Sceptycy często zadają pytanie „Dlaczego astronomowie nie obserwują UFO?” W rzeczywistości obserwują. W 1977 roku prof. Peter Sturrock, astronom i astrofizyk z Uniwersytetu Stanforda wysłał 2611 kwestionariuszy dotyczących obserwacji UFO do członków Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego. Otrzymał 1356 odpowiedzi, z których 62 astronomów (4,6 procent) – zarejestrowało niewytłumaczalne zjawiska. Ten odsetek jest dziwnie zbliżony do około 5 procent obserwacji UFO, które nigdy nie były wyjaśnione.
Ponad 80 procent respondentów Sturrocka było skłonnych badać zjawisko UFO o ile opracowano by jakieś procedury przeprowadzania takich badań. Ponad połowa uznała, że ​​temat zasługuje na to, aby zostać zbadanym a tylko 20 procent uważało, że temat nie jest wart uwagi. Zgodnie z oczekiwaniami okazało się również, że młodsi naukowcy byli bardziej chętni do badania UFO. Niezidentyfikowane obiekty latające były obserwowane przez astronomów nawet w XVIII wieku. Wiele z takich obserwacji zostało opisanych w książce Wonders in the sky (Jaques Valee, Chris Aubeck).

Co na to rządy?

Niektóre z najbardziej przekonujących spostrzeżeń pochodzą ze źródeł państwowych. W 1997 r. Rząd chilijski utworzył organizację Comité de Estudios de Fenómenos Aéreos Anómalos, czyli CEFAA, do badania UFO. W zeszłym roku CEFAA opublikowała materiał filmowy z obserwacji UFO zrobiony kamerą na podczerwień, zamontowaną na helikopterze.

Rządy Brazylii, Kanady, Danii, Ekwadoru, Francji, Nowej Zelandii, Rosji, Szwecji i Wielkiej Brytanii począwszy od 2008 roku odtajniają swoje zapisy dotyczące UFO. Francuski Komitet Badań (COMETA) był nieoficjalną grupą badawczą UFO składała się z wysokiej rangi naukowców i wojskowych, którzy badali UFO pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Wydali raport COMETA, w którym podsumowali swoje obserwacje. Doszli do wniosku, że 5 procent spotkań było wiarygodnych choć niewytłumaczalnych: założenie, że obserwowane jednostki były pozaziemskie stało się najlepszą dostępną hipotezą. Badacze oskarżali także Stany Zjednoczone o ukrywanie dowodów na temat UFO. Iran był zaniepokojony sferycznym UFO obserwowanym w pobliżu obiektów jądrowych, które nazywają „dronami CIA”; mają one około 3 metrów średnicy, mogą osiągnąć prędkości do 10 Macha i opuścić atmosferę. Takie prędkości są porównywalne z najszybszymi eksperymentalnymi statkami powietrznymi, ale są nie do pomyślenia dla statku w kształcie kuli, bez powierzchni nośnych i oczywistego mechanizmu napędowego.

W grudniu 2017 r. The New York Times zamieścił informację o tajnym Programie Identyfikacji Zagrożeń Zaawansowanego Lotnictwa, który był programem o wartości 22 milionów dolarów, prowadzonym przez byłego agenta Pentagonu, Luisa Elizondo, i miał na celu zbadanie UFO. Elizondo zrezygnował z prowadzenia programu w proteście przeciw utrzymywaniu wszystkiego w tajemnicy oraz z powodu braku funduszy i wsparcia. Po jego rezygnacji Elizondo, wraz z kilkoma innymi członkami służb obrony i wywiadu, zaczął współpracę z Akademią To the Stars, która została założona przez Toma DeLonge’a w celu zbadania UFO i możliwości podróży międzygwiezdnych. W związku z uruchomieniem akademii, Pentagon odtajnił i opublikował trzy filmy ze spotkania z UFO, wykonane za pomocą kamer na podczerwień zamontowanych na myśliwcach F-18.

Chociaż nie ma ani jednego przypadku, dla którego istnieją dowody, które byłyby zgodne z procedurami naukowymi, zdarzają się przypadki jednoczesnych obserwacji dokonanych przez wielu wiarygodnych świadków, czasem z zarejestrowanymi obrazami radarowymi i fotograficznymi, które są dość przekonujące.

Jeśli rzeczywiście pozaziemskie statki odwiedzają Ziemię, bardzo dobrze byłoby wiedzieć o nich jak najwięcej, w szczególności o ich intencjach.

  • 31
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz