Harrison Ford

Harrison Ford staje po stronie nauki

Kilka dni temu Harrison Ford, lubiany aktor znany z roli Indiana Jonesa czy Han Solo, otrzymał nagrodę podczas gali 30-lecia Conservation International (CI), organizacji non-profit zajmującej się świadomością ekologiczną. Ford, wiceprezes CI, od dawna jest rzecznikiem działań mających na celu ochronę środowiska.

Po otrzymaniu nagrody, podczas ceremonii w Culver City, Ford postanowił skierować swój gniew na administrację Trumpa, nie jednak jednak jego bezpośrednio.

„Stoimy w obliczu bezprecedensowej chwili w tym kraju” – zaczął. „Dzisiejszym największym zagrożeniem nie są zmiany klimatyczne, ani zanieczyszczenie, powodzie czy pożary. Ale to, że mamy ludzi odpowiedzialnych za ważne rzeczy, którzy nie wierzą w naukę”

Trudno nie zgodzić się z jego prostą oceną. Masowe odwrócenie się polityki mającej na celu obniżenie emisji zanieczyszczeń i gazów cieplarnianych, jest wystarczająco złe, ale  administracja Tumpa robi coś naprawdę bezprecedensowego: atakuje naukowców i fundamenty samej nauki.

Nie jest do końca prawdą, że administracja nie „wierzy” w naukę. Prywatnie wielu akceptuje fakty, ale to niesamowite, co może zrobić niewielka grupa wyborców i duża suma pieniędzy płynąca z przemysłu, aby zmienić opinię publiczną.

W każdym razie, to raczej pocieszające, że Ford jest po stronie rebeliantów  prawodawców i naukowców robiących wszystko, co w ich mocy, aby chronić środowisko, przeciwdziałać zmianom klimatycznym i zachować naukę.

„Jestem tu dzisiaj z jednego powodu: dbam o naturę” – powiedział Ford podczas tej samej mowy. „Nie chodzi o mnie, w ogóle o mnie nie chodzi, chodzi o ten inny świat, który zamierzamy zostawić.”

Dodał: „jeśli zniszczymy przyrodę, nic innego nie będzie miało znaczenia. Praca nie będzie miała znaczenia, gospodarka nie będzie miała znaczenia, nasze wolności i etyka , pokój, dobrobyt nie będą miały znaczenia, edukacja i potencjał naszych dzieci nie będzie miała znaczenia. Jeśli porzucimy zdolność przyrody do zachowania ludzkości, nic innego nie będzie miało znaczenia, po prostu!”.

Cóż można dodać: ładne i chyba szczere przemówienie. Niestety obawiam się, że środowisko to nie tylko sprawa Amerykanów. USA to nie jedyny kraj, w którym do głosu, a czasem do władzy, dochodzą sprytni, choć leniwi umysłowo ludzie, zarabiający na niewiedzy innych. Zresztą tak było chyba od zawsze: sterowanie niewykształconymi masami to jedna z najprostszych i najbardziej efektywnych form rządzenia.

Jeśli Richard Dawkins miał rację, pisząc w „Rzece Genów”, że ewolucja jest nie jest okrutna, jest po prostu nieczuła, to może będziemy musieli przeżyć kolejną katastrofę, nim zrozumiemy, że nie warto walczyć z rozumem.

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz