Słońce przygaśnie w połowie stulecia

Słońce może emitować mniej promieniowania w połowie stulecia, dając Ziemi szansę na spowolnienie procesu ocieplenia klimatu, niestety nie zatrzyma to trendu zmian klimatycznych, wywołanego przez człowieka.

Czas ochłodzenia będzie wynikiem tego, co naukowcy nazywają Wielkim Minimum – okresowym wydarzeniem, podczas którego magnetyzm słoneczny się zmniejsza, plamy słoneczne tworzą się rzadko, i mniej promieniowania ultrafioletowego trafia na powierzchnię naszej planety. Naukowcy uważają, że zdarzenie jest uruchamiane w nieregularnych odstępach czasu przez losowe fluktuacje pola magnetycznego Słońca.

Naukowcy spróbowali dokonać rekonstrukcji opartych na danych geologicznych i historycznych i stwierdzili, że zimny okres w Europie w połowie XVII wieku był właśnie jednym z takich wydarzeń, które nazwano „Minimum Maundera”. Temperatury były dostatecznie niskie, aby zamrozić Morze Bałtyckie w takim stopniu, że armia szwedzka mogła w 1658 roku najechać na Danię, przemaszerowując przez morski lodowiec.

Zespół naukowców pod kierownictwem fizyka doświadczalnego Dana Lubina ze Scripps Institution of Oceanography na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego po raz pierwszy oszacował, o ile ciemniejsze stanie się Słońce, kiedy nastąpi następne minimum.

Istnieje znany 11-letni cykl, w którym promieniowanie ultrafioletowe Słońca osiąga szczyt a potem zmniejsza się w wyniku zmniejszenia się aktywności plam słonecznych. Lubin szacuje, że podczas Wielkiego Minimum, promieniowanie ultrafioletowe zmniejsza się o dodatkowe siedem procent poniżej najniższego punkt tego cyklu.

Lubin i jego koledzy David Tytler i Carl Melis z Centrum Astrofizyki i Przestrzeni Kosmicznej Uniwersytetu w San Diego doszli do swoich wniosków i szacunków intensywności promieniowania, przeglądając dane zebrane przez misję satelitarną International Ultraviolet Explorer przez prawie 20 lat.

Zmniejszona energia ze słońca uruchamia sekwencję zdarzeń na Ziemi, rozpoczynając od przerzedzenia stratosferycznej warstwy ozonowej. To przerzedzenie zmienia strukturę temperatury stratosfery, która następnie zmienia dynamikę niższych warstw atmosfery, zwłaszcza wiatru i temperatury. Ochłodzenie nie jest jednolite. Podczas gdy obszary Europy podczas Minimum Maundera zostały schłodzone, inne obszary się ogrzały, były to Alaska i południowa Grenlandia.

Lubin i inni naukowcy przewidują znaczące prawdopodobieństwo zbliżającego się minimalnego poziomu w najbliższej przyszłości, ponieważ wzorzec plam słonecznych w ostatnich cyklach słonecznych przypomina okresy poprzedzające inne Wielkie Minima.

Lubin stwierdził, że nadchodzące minimum nie powstrzyma obecnego trendu ocieplania się planety, ale może go nieco spowolnić. Efekt ochłodzenia w czasie Minimum to niestety tylko ułamek efektu ocieplenia wywołanego wzrastającym stężeniem dwutlenku węgla w atmosferze. Po setkach tysięcy lat kiedy poziom CO2, nie przekraczał 300 części na milion w powietrzu, teraz stężenie gazów cieplarnianych wynosi ponad 400 części na milion, kontynuując wzrost, który rozpoczął się na początku rewolucji przemysłowej.

W wyniku symulacji komputerowych badań przeanalizowano konsekwencje klimatyczne przyszłego wydarzenia typu Minimum Maundera, zakładając całkowite zmniejszenie natężenia promieniowania słonecznego o 0,25 procent w okresie 50 lat od 2020 do 2070. Badanie wykazało, że po początkowym spadku promieniowania słonecznego w 2020 r. globalnie uśredniona temperatura powietrza powierzchniowego zmniejszyła się o kilka dziesiątych stopnia stopnia Celsjusza. Jednak pod koniec symulowanego wielkiego słonecznego minimum na powrót zbliżyła się do początkowego poziomu. Tak więc głównym wnioskiem z badania jest to, że „przyszłe wielkie słoneczne minimum może spowolnić, ale nie powstrzymać globalnego ocieplenia.”

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz